Skocz do zawartości


 

Zdjęcie
- - - - -

Pogaducha Ropucha


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1754 odpowiedzi w tym temacie

#1 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 25 październik 2012 - 12:14

"Zapłodniony" wczorajszym spotkaniem w "Południku Zero" poświęconym udziałowi naszych Długoli w maratonie Gauja pogadać sobie chciałem rechu, rechu kum, kum! Bo tak siedziałem tam na sali i słuchałem jak spokojnym (wręcz usypiającym) głosem Morito z pomocą Kazika i Milimetra poprowadził zebranych szlakiem przecudnej Gauji i opowiadał o tym najdłuższym w Europie "spływiku". Można było odnieść wrażenie, że i owszem, trudna to impreza bo były haluny, niedospanie, potworny wysiłek itp. Ale opowieść naszych Długoli nacechowana była skromnością, spokojem, taką "normalką". Ot, popłynęli sobie chłopaki, ciężko było ale dali radę. Otóż nic bardziej mylnego! Chciałbym przestrzec początkujących w długich dystansach Kolegów by czasem nie porwali się (uśpieni spokojem i skromnością opowiadających) na coś, co ich przerośnie. Można naprawdę zrobić sobie kuku. Dziwię się ździebełko, że żadna polska instytucja nie jest zainteresowana tym, co Nasze Chłopaki wyczyniają na Gauji. Przecież jest to międzynarodowa impreza o dużej skali trudności i jest to znakomita sposobność promocji naszego kraju i polskiego kajakarstwa. Taki dajmy na to Kazik powinien już mieć stypendium ministra sportu i w spokoju, bez stresu przygotowywać się do kolejnego startu (ale mnie poniesło, co?) Inną ważną wiadomością z wczorajszego spotkanka jest zapowiedź chłopaków z KIM-u, że myślą poważnie o zorganizowaniu w przyszłym roku wyścigu na trasie warszawskiej pętelki. Ależ piękny pomysł! Jakbym się nadał do jakiej pomocy przy jego organizacji, to pamiętajcie "KIM-owe Ludzie", że mnie macie. Szanowne Długole! Mordy Wy moje kochane! Dziękuję za autografy!!! Och! Jakżesz ja Was pozdrawiam! :)
  • Morito lubi to

#2 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 25 październik 2012 - 12:20

pisałem w kategorii off topic a wyskoczyło w dorzeczu Wisły. Chyba coś z moim kompem nie halo. Jeśli możesz Ducze, to przenieś mego posta w odpowiednie miejsce.

#3 Morito

Morito
  • Użytkownik
  • 131 postów

Napisano 25 październik 2012 - 12:35

no nieźle najpierw Cie Ropuch uśpiłem a później żeś został 'zapłodniony'. Mam nadzieję, że alimentów płacić nie będę musiał. Dajcie znać kto chętny na wyścigi pętlą.Przyda się nam taka informacja (Fundacja KiM) Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za Twoje wsparcie na Gauji! Artur

#4 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1374 postów

Napisano 25 październik 2012 - 16:43

Jak Kazik zdąży zrobić kajak to jest nas dwójka w K2, jak nie, to ja na pewno przybędę i popłynę w K1
  • Morito lubi to

#5 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 27 październik 2012 - 08:52

O! Arturku Drogi! Czy nie będziesz musiał płacić alimentów, to nigdy nie wiadomo. Zycie takie piękne jest i pełne niespodzianek! Jak to mawiał (dość odległy czas temu) jeden z moich synów: "tatusiu, cieba uwaziać". :) A z innej beczułki, to pytam się skromnie i nie nerwowo czy znajdzie się jaka życzliwa duszyczka, która by wywiezła cielska szt. 2 i kajaczki szt. 2 do Łomży 9 listopada? Koszta ma się rozumieć pokrywają cielska. :)

#6 Morito

Morito
  • Użytkownik
  • 131 postów

Napisano 27 październik 2012 - 09:05

więc będę uważał ;) Cielsk nie wywiozę bo uwiązany w ten łikend jestem. Pozdrawiam! Artur

#7 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1001 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 16:34

Jak Kazik zdąży zrobić kajak to jest nas dwójka w K2, jak nie, to ja na pewno przybędę i popłynę w K1


Oczywiście że zrobię , w ten sposób pozbędę się części konkurencji.
  • Milimetr lubi to

#8 Wiesiek

Wiesiek
  • Użytkownik
  • 488 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 17:23

Opowieści o rzeczach niezwykłych, często nie pokazują prawdy. po pierwsze mało kto opowiada co czuł WTEDY. Bo się tego nie pamięta, niektórzy nie chcą pamiętać a inni wstydzą się powiedzieć. Ja w kajaczkach na długich dystansach to dopiero raczkuję. Ale z tymi ciężkimi chwilami na trasie, samotnie wśród deszczu, wiatru i czego tam jeszcze Mamusia Natura nie wymyśli jestem troszkę obyty. Choć pamiętam w ubiegłym roku trasa kajaczkiem z Wegorzewa do Warszawy miała fajne zakończenie. Kiedy w końcówce od Pułtuska płynąłem w deszczu takim, że mało co widziałem dziób kajaczka, a Calabria to nie taki długaśny kajak przecież. No ale zaprawiony byłem bo przez pięć dzionów to tylko kilka godzin miałem suchych a tak to cały czas lało lub padało.W ciężkich momentach przydają się lata doświadczeń - zbieranych na różnych "poletkach doświadczalnych". Ale będzie widok na Gauji - takie dwa Długole. Kurde - jak nic Koledzy planujecie wyśróbować REKORD.

#9 Wiesiek

Wiesiek
  • Użytkownik
  • 488 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 17:41

A swoją drogą ta Gauja to jak zdrowa używka. Wszyscy co popłyneli to jakoś nie mogą zapomnieć. Wcale się nie dziwię - ja terz mam parę takich imprez - które zdrowo mi dały w kochę a chętnie robię ripley. Chociażby od 11 a wtym roku 12 lat nie odpuściłem zimowej Brdy - i choć to wysiłkowo żaden wyczyn to pogoda i owszem potrafi "docenić". Na marginesie mam zeskanowany w dobrej rozdzielczości przewodnik po Gauji - jak ktoś chce to mogę podesłać - to nie piractwo - kupiłem i dla własnych potrzeb zeskanowałem :woohoo: :P

#10 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1001 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 17:59

Wiesiek w tym momencie nie chodzi o Gauję tylko o maratonik, który chce zorganizować warszawka. Wielka pętla warszawska to Wisła od śluzy na Żeraniu potem Narew pod prąd,Zalew Zegrzyński i Kanał Żerański z metą na Żeraniu razem ok 80 km
  • Wiesiek lubi to

#11 Wiesiek

Wiesiek
  • Użytkownik
  • 488 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 18:00

Dziwię się ździebełko, że żadna polska instytucja jakby nie była zainteresowana tym, co Nasze Chłopaki wyczyniają na Gauji. Przecież jest to międzynarodowa impreza o dużej skali trudności i jest to znakomita sposobność promocji naszego kraju i polskiego kajakarstwa. Taki dajmy na to Kazik powinien już mieć stypendium ministra sportu i w spokoju, bez stresu przygotowywać się do kolejnego startu (ale mnie poniesło, co?)

Ej Ropuch poniosło Cię oj poniosło - pamiętam jak w jakiejś tam ankiecie internetowej do Kolosów 2011 - cheba. Startował Olek Doba - niesamowity człowiek, skromny - miałem zaszczyt kilka zdań z nim zamienić na Brdzie w 2012 roku i taka na przykład p. Martyna Wojciechowska - której wyczyn nie powiem Wyczyn. i p.Marek Kamiński - też chylę głowę przed wcześniejszymi dokonaniami. Ale ciężar gatunkowy - przepłynięcie Atlantyku kajakiem samotnie to dla mnie osobiście jest WYCZYN i DOKONANIE-z drugiej strony też osiągnięcia ale w jakże innych realiach - ale ze względu na nazwiska, flesze relacje i co najważniejsze sponsorzy - co jak wiecie jest niesamowitym ułatwieniem w organizacji wyczynu.Pomimo kosztów ;)
O Olku można było usłyszeć w kilku zajawkach - a człowiek planuje przepłynąć teraz Pacyfik.
A Ty tu Ropuch o stypendium dla Szanownego Kazika, choć marzenia się czasem spełniają - i tego Długolom życzę.

#12 Wiesiek

Wiesiek
  • Użytkownik
  • 488 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 18:06

Wiesiek w tym momencie nie chodzi o Gauję tylko o maratonik, który chce zorganizować warszawka. Wielka pętla warszawska to Wisła od śluzy na Żeraniu potem Narew pod prąd,Zalew Zegrzyński i Kanał Żerański z metą na Żeraniu razem ok 80 km

A dziękuję Kaziu za wyprowadzenie z błędu - bo dzisiaj jakiś taki " rozwalony" jestem - zresztą jak zawsze 1 listopada. I jakoś tak nie doczytałem między wierszami. Ale i tak we dwójkę będziecie niesamowitą załogą - konkurencja sama w sobie będzie ciekawa - jak czas i inne sprawy pozwolą to przyjadę popatrzeć i podopingować bo ścigać się nie będę.

#13 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 01 listopad 2012 - 19:17

Wiesiu! Dzięki za podesłanie przewodnika po Gauji. Oczywiscie, masz rację,że nie wszyscy lubią, potrafią lub chcą opowiadać o swoich ekstremalnych przejściach (eskapadach) na wodzie. Mnie dane było widzieć naszych Długoli po ukończeniu ostatniej Gauji. Pamiętam jak wtedy wyglądali, jak się czuli, co mówili. Dlatego napisałem tę koleżeńską przestrogę na wstępie tematu. Chwile, w których podejmujemy jakieś poważne wyzwanie związane z olbrzymim wysiłkiem fizycznym i psychicznym, jawią mi się jako jedne z najintymniejszych chwil w życiu człowieka. Dlatego (powiem nieskromnie) czuję sie wyrózniony, że to właśnie mnie nasze Długole zaproponowały rolę furmana - pomocnika brzegowego. Co do naszego cmyknięcia "dwusety", to ogarnęły mnie takie wątpliwości: Piszesz Wiesiu, że w długich dystansach dopiero raczkujesz i myślę czy w związku z tym dystans 200 km jest aby odpowiedni dla Ciebie. Wiem, że jesteś twardziel, ze nie odstraszja Cię waruny pogodowe (czytałem Twoje relacje z zimowych eskapad) ale ja naprawdę chcę "przypierdzielić z wiosła" i jak to logistycznie ogarniemy w przypadku gdy się rozjedziemy? Mam już ekipę brzegową (przyjazne duszyczki i ładne! :laugh: ) tylko w przypadku naszego rozdzielenia byłby problem kogo pilotować. Ja nie nastawiam się na jakieś noclegi, dłuższe odpoczynki itp. Chcę mieć pustą łódkę co by jak najmniej tracić z prędkości. Nie potraktuj tego co piszę jako "prężenia muskułów". Po prostu nigdy nie pływaliśmy razem stąd moje wątpliwości. Cię pozdrawiam! :)

#14 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 01 listopad 2012 - 19:39

A może w tę niedzielę spłyniemy sobie kontrolnie z Warki do Wawy i obczaimy te nasze wspólne pływanie? Może jeszcze ktoś chciałby popłynać? :)

#15 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1001 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 19:48

Wiesiu!
Dzięki za podesłanie przewodnika po Gauji. Oczywiscie, masz rację,że nie wszyscy lubią, potrafią lub chcą
opowiadać o swoich ekstremalnych przejściach (eskapadach) na wodzie. Mnie dane było widzieć naszych Długoli po ukończeniu ostatniej Gauji. Pamiętam jak wtedy wyglądali, jak się czuli, co mówili.



Oj Ropuch chyba jednak słabo pamiętasz.Zapomniałeś już ,że jak zjawiłeś się na mecie to ja już od czterech godzin tuptałem w mokrych ciuchach po brzegu. Gdyby nie cuchy z Kwarka zdechł bym na tym parkingu przez hipotermię .

#16 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1001 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 19:49

A może w tę niedzielę spłyniemy sobie kontrolnie z Warki do Wawy i obczaimy te nasze wspólne pływanie?
Może jeszcze ktoś chciałby popłynać? :)



Ja z chęcią bym się przepłynął.

#17 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1374 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 19:56

Ropuch,dacie radę, na łatwej rzece słabszy może się wieść na ogonie, oszczędzając w ten sposób siły. A jak już mu odskoczysz, to poczekasz na niego wykorzystując czas na picie, jedzenie, sikanie. Jak już dopłynie do ruszasz z kopyta i znowu na ogonie. Po prostu ten wolniejszy robi krótsze przerwy lub wcale ich nie robi. W taki sposób przez wiele lat jeździłem z moją żoną rowerem, trochę narzekała, ale sposób się sprawdzał. Dobrym rozwiązaniem jest mieć ze sobą walki-talki, w razie gdybyście stracili ze sobą kontakt wzrokowy. Gdyby już ten system nie zadziałał, to po prostu każdy płynie sam, a ekipa brzegowa martwi się jak Was na koniec pozbierać.
  • Wiesiek lubi to

#18 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 01 listopad 2012 - 20:13

No nareszcie Kaziu! Nie będę musiał przytaczac "starego kajakarskiego przysłowia"... :laugh: Zadzwonię do Cię w szabas, to się namówimy. :) Masz rację Piotrulek z tymi "technikami". Ja też kiedyś trenowałem kolarstwo i ścigałem się prawie zawodowo. Tylko pytanie: czy "ten drugi" potrafi pływać na fali...? No i pora roku taka, że bardzo bym nie chciał robić przerw, bo człowiek się zaraz wyziębia, wypada z rytmu. W lecie, to spoko nie ma problemu ale teraz jak już się wbiję w łódkę to bym chciał cmykać maksymalnie długo i dużo. :)
  • Wiesiek lubi to

#19 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1407 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 01 listopad 2012 - 20:34

Kazik napisał: Oj Ropuch chyba jednak słabo pamiętasz.Zapomniałeś już ,że jak zjawiłeś się na mecie to ja już od czterech godzin tuptałem w mokrych ciuchach po brzegu. Gdyby nie cuchy z Kwarka zdechł bym na tym parkingu przez hipotermię . Nie zapomniałem Kaziu. Pamiętam "jak dziś". I z tej sytuacji wyciągam następujące wnioski: 1. Jeden furman na trzech płynących, to za mało 2. Za szybko płynąłeś... :laugh:

#20 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1001 postów

Napisano 01 listopad 2012 - 21:33

Trzeba dogadać się aby na mecie był namiot z całym wyposażeniem i ciuchami.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych