Skocz do zawartości


 

Zdjęcie
- - - - -

POD PRĄD


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
168 odpowiedzi w tym temacie

#1 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1376 postów

Napisano 30 marzec 2011 - 18:42

Pozwoliłem sobie otworzyć nowy temat, bo ciekawi mnie czy jest wielu wśród nas, których pociąga masochistyczne pływanie pod prąd. Sam osobiście mam na swym koncie przepłyniętą całą Parsętę pod prąd - oczywiście jak do tej pory w odcinkach. Rok temu przepłynąłem Rurzycę - to akurat to nic nadzwyczajnego. A w zeszłą niedzielę męczyłem się na około 30 kilometrowym odcinku Radwi -dopływ Parsęty. W niedalekiej przyszłości zamierzam przepłynąć ją całą w jedną dobę. Może ktoś mógłby wrzucić coś ciekawego do tego tematu? Jak wszystkim wiadomo najwięcej na ten temat miałby do powiedzenia Marek Weckwerth, ale jak do tej pory chyba przez wrodzoną skromność stara się nie ujawniać, a szkoda.
  • Ropuch lubi to

#2 Waldemar

Waldemar
  • Użytkownik
  • 71 postów

Napisano 30 marzec 2011 - 19:58

Witam! Bardzo lubię pływać pod prąd! Jest parę powodów: -dobry trening fizyczny i techniczny -ekonomia ,powrót w to samo miejsce -komentarze mijanych na trasie "temu coś się po........ło!" Rzeka wygląda zupełnie inaczej pod prąd ,nowe doświadczenia i jaka satysfakcja z pokonanego progu "bez wysiadania" Często pływam pod prąd Gwdę od Ujścia do Piły -niezliczone zakręty, cofki i parę miejsc gdzie trzeba naprawdę się zmęczyć by przepłynąć pod prąd! Jedno takie miejsce to zakręt przy ul.Walki Młodych przed trasą 11 -ostry zakręt w lewo z kamieniami w dnie po prawej i zwalonymi gałęziami po lewej! Tak więc brak cofki (zasłonięta zwisającymi gałęziami) i trzeba w pełnym nurcie walczyć ! I jest plan by się wybrać w ten weekend!Ale wiadomo jak to z planami! Waldek
  • Ropuch lubi to

#3 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1417 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 30 marzec 2011 - 21:08

Fajny temat. Wykręcam w sezonie (w zasadzie w roku) ok 1000 km w tym 1\3 (mniej więcej) pod prąd. Wbrew pozorom i obiegowym opiniom pod prąd pływa się lżej, bardziej "miękko". Nie pokonuje się się siły nurtu na piórze wiosła co własnie sprawia tę "miękkość" wiosłowania ale oczywiście płynie się wolniej niz z nurtem. Natomiast ektywnośc płynięcia pod prąd bardzo wiąże się z umiejętnością "czytania wody". Właściwie wybrany tor płynięcia niekiedy z dokładnością do 30-40 cm pozwala osiągnąć niezłą prędkość porównywalną z prędkością płynięcia po stojącej wodzie. Oczywiscie pomijam miejsca "ekstremalne" gdzie trzeba dać w palnik ile fabryka dała. Nie nazwałbym pływania pod prąd masochizmem. Ot po prostu: co kto lubi.:)
  • q2 lubi to

#4 Robert Hankiewicz

Robert Hankiewicz
  • Użytkownik
  • 351 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 05:38

He he, tu kolegów zaskoczę, a co niektórzy pewnie popukają się w głowę, ale mi również zdarza się pływać pod prąd i to na rodeówce. Nierzadko połowa naszego treningu to pływanie pod prąd. Zgadzam się, że jest to niesamowite ćwiczenie graniczące wręcz z masochizmem. Zwłaszcza, gdy robi się to w dość silnym nurcie, lub w chyżce na połączeniu dwóch nurtów. Wtedy wymaga to takiej precyzji, że nawet 10 cm potrafi zniweczyć cały trud ;-) Zdarza się też, że wraz z synem na spot płyniemy kajakami i wracamy właśnie pod prąd, później jeszcze 400 m z buta i ciepła herbatka, ale ona już z prądem :-)
  • Ropuch lubi to

#5 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1417 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 31 marzec 2011 - 08:12

No tak, na rodeówce pod prąd, to masochizm!:)

#6 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1376 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 18:17

Dzisiaj po pracy wyskoczyłem na 2 godziny na Parsętę z kajakiem morskim. Popłynąłem najpierw z prądem, potem wróciłem pod prąd odcinek, który już kilkakrotnie przepłynąłem prijonem combi. Odcinek który na combi płynąłem pod prąd 1godzinę i 30 minut, dzisiaj na morskim szklaku 52 minuty. Zaskoczenie naprawdę duże. Czułem, że płynę szybciej, ale żeby aż tak? Wynika z tego, że podstawą jest jednak kajak a potem cała reszta. Miałem też do pokonania jedno bystrze i przyznać muszę, że wolałbym pokonywać je na combi - bezpieczniej. Choć na morskim było dużo mniej uciążliwie.

#7 luksfer

luksfer
  • Użytkownik
  • 190 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 18:21

Tak mnie się skojarzyło: To rewolucja. To Naga Prawda, ziom! Płyniesz z nurtem jak leszcz. A ja i on jak pstrąg pod prąd. Waldemar Kasta B) B) B)

#8 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1376 postów

Napisano 09 kwiecień 2011 - 17:54

No to dzisiaj przekonałem się,że nie tylko kajak ale i stan wody w rzece ma znaczący wpływ na to jak szybko płyniemy pod prąd. Jeśli wody jest dużo to płynie szybciej i trzeba się naprawdę napracować a prędkość pomimo szybszego kajaka raczej pozostaje niezmienna. Dzisiaj udało mi się zmieścić w 12 godzinach a pokonany dystans to według pewnych źródeł - 65 km. Rzeka Parsęta, odcinek Kołobrzeg - Białogard. Wrócę tu latem jak będzie mniej wody i być może popłynę dalej. Na dzisiaj mi wystarczy

#9 kozi

kozi
  • Użytkownik
  • 34 postów

Napisano 16 kwiecień 2011 - 08:41

No to dzisiaj przekonałem się,że nie tylko kajak ale i stan wody w rzece ma znaczący wpływ na to jak szybko płyniemy pod prąd.
Jeśli wody jest dużo to płynie szybciej i trzeba się naprawdę napracować a prędkość pomimo szybszego kajaka raczej pozostaje niezmienna.
Dzisiaj udało mi się zmieścić w 12 godzinach a pokonany dystans to według pewnych źródeł - 65 km. Rzeka Parsęta, odcinek Kołobrzeg - Białogard.
Wrócę tu latem jak będzie mniej wody i być może popłynę dalej. Na dzisiaj mi wystarczy


Latem przekonasz się, że jak wody mało to też płynie się ciężko (poznasz to po tym że jak wpłyniesz na płycizne to kajak nagle zwolni a za plecami zaszumi ci fala) w dodatku nie będzie za bardzo wody na zanurzenia wiosła
więc mając do wyboru lepiej pływac po wiekszej szybszej wodzie niz po płytszej zwłaszcza, że mądrze wykorzystując zróznicowanie prądu w rzece można plynąc z mniejszym oporem pod prąd [jak nie ma wody to pozostaje ci tylko najgłębszy kawałek rzeki, z małą ilością wody , nurtem i do tego brakiem miejsca na wiosłowanie


też lubie pływać pod prąd (logistyka łatwiejsza, czujesz że wiosłujesz , ludzie robią dziwne miny :D)

#10 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1417 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 04 maj 2011 - 11:05

Zadałem sobie wczoraj z Cypla Czerniakowskiego w ujscie Jeziorki (2,40 h) i do progu małego na Jeziorce. Pobawiłem się ździebko w bystrzu i wróciłem. Tak mi się chciało do kogoś gębę otworzyć a tu nikogusieńko na wodzie. Na stronie KIMu czytam piękne hasła wymyślane przez ludzi mające przybliżyć Wisłę Warszawiakom ale na wodzie luda jak na lekarstwo... :)

#11 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1002 postów

Napisano 05 maj 2011 - 14:01

Na tym to polega , płyniesz 10 km. w górę od Warszawki i jesteś w dziczy, ponad 20 lat tak pływałem.

#12 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1417 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 05 maj 2011 - 21:04

Ależ tak Kaziku! Dzicz powyżej Warszawki (i w jej centrum również) znam troszeczkę. W końcu jestem Warszawiakiem pływającym...;) Chodzi mi o to, że jak na 2 milionowe miasteczko położone nad przepiękną Wisełką, luda pływającego nieproporcjonalnie mało. W tym roku jestem na wodzie ("okołowarszwskiej") 34 raz a gest pozdrowienia na wodzie wykonałem tylko 3 razy... Ale dobrze mi tak. Przecierz Ty i Milimetr zapraszaliście mnie... Prędzej czy póżniej i tak się dopadniemy! Pozdrówki!:)

#13 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1376 postów

Napisano 08 maj 2011 - 07:34

Rzeka RADEW. dystans: Karlino - Żydowo( J. Kwiecko), tj cała rzeka. Kilometrów nie wiem ile, jak ktoś wie to niech tu napisze. Po przepłynięciu tej rzeki kilka razy z prądem jednego dnia, postanowiłem przyjrzeć się jej dokładniej i popłynąć pod prąd. Wielu pewnie zarzuca mi, że połykam kilometry i nie podziwiam otoczenia, wczoraj czasu na na jej podziwianie miałem aż 17 godzin i 10 minut. Zacząłem o godzinie 4:20, a skończyłem o 21:30. Do wczorajszego sukcesu mogę jeszcze dodać udaną próbę podpłynięcia pod kamienisty próg pod wysokim mostem znajdujący się nie daleko Żydowa, tj. prawie na końcu całej mojej trasy - kto tam był to wie o czym mówię. Co się tyczy malowniczości Radwi to naprawdę polecam ją każdemu, w szczególności odcinek Mostowo - Żydowo, lub jak kto woli, Żydowo - Mostowo (tak będzie łatwiej). Zwałek jest kilka, ale to tylko powoduje, że się nie nudzimy, woda na wielu odcinkach jest tak czysta, że można ją pić. Jak się komuś nie spodoba to osobiście udzielam reklamacji. Wczorajszy "spływ" traktuję jako udaną próbę generalną przed GAUJA XXL.

#14 RL

RL
  • Użytkownik
  • 178 postów

Napisano 08 maj 2011 - 14:50

Rzeka RADEW. dystans: Karlino - Żydowo( J. Kwiecko), tj cała rzeka. Kilometrów nie wiem ile, jak ktoś wie to niech tu napisze. Po przepłynięciu tej rzeki kilka razy z prądem jednego dnia, postanowiłem przyjrzeć się jej dokładniej i popłynąć pod prąd. Wielu pewnie zarzuca mi, że połykam kilometry i nie podziwiam otoczenia,
wczoraj czasu na na jej podziwianie miałem aż 17 godzin i 10 minut. Zacząłem o godzinie 4:20, a skończyłem o 21:30. Do wczorajszego sukcesu mogę jeszcze dodać udaną próbę podpłynięcia pod kamienisty próg pod wysokim mostem znajdujący się nie daleko Żydowa, tj. prawie na końcu całej mojej trasy - kto tam był to wie o czym mówię. Co się tyczy malowniczości Radwi to naprawdę polecam ją każdemu, w szczególności odcinek Mostowo - Żydowo, lub jak kto woli, Żydowo - Mostowo (tak będzie łatwiej). Zwałek jest kilka, ale to tylko powoduje, że się nie nudzimy, woda na wielu odcinkach jest tak czysta, że można ją pić.
Jak się komuś nie spodoba to osobiście udzielam reklamacji.
Wczorajszy "spływ" traktuję jako udaną próbę generalną przed GAUJA XXL.


A kto Ci coś zarzuca? (-:

#15 Kazik

Kazik
  • Użytkownik
  • 1002 postów

Napisano 08 maj 2011 - 16:21

Trochę Ci zazdroszczę że tak dużo pływasz, ja przez ostatnie dwa tygodnie byłem dwa razy może ze 30 km. Mam strasznie dużo roboty ,do środy muszę skończyć zamówienie i wtedy mogę jechać. Wychodzi na to że Gauję popłynę z marszu czyli bez treningu,może jakoś wytrzymam.

#16 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1417 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 08 maj 2011 - 19:15

W porównaniu z wyczynami Piotrka, to ja dzisiaj skromniutko wypadam. Z WTW zadałem sobie w ujście Świdra. 22 km pod prąd w czasie takim sobie ( 3,45 h). Jak wypływałem rano wietrzyk dosyć mocno w buzię dawał, więc trochę się wlokłem. Po dwóch godzinach wietrzyk zelżał i płynięcie sprawiało już więcej przyjemności. Ale dzisiaj na Wisełce okołowarszawskiej luda było co nie miara. Ledwo wypłynąłem a tu przy Grubej Kaśce tłum kajaków. Z WKW do Tarchomina płynęli. Pewnie to sprawka KIM-u. Wracając zajrzałem jeszcze na Jeziorkę do mojego ulubionego progu gdzie lubię się pobawić w bystrzu. Czekam na większą wodę, żeby "go wziąć" pod prąd. Przy obecnym stanie, to niemożliwe. Łączę się w bólu z długodystansowcami, kórzy nie mogą pływac! :( Z powodu pięknego dnia spędzonego na wodzie pozdrawiam Wszystkich!:)

#17 Ślimak

Ślimak
  • Użytkownik
  • 537 postów

Napisano 09 maj 2011 - 11:32

.....Gauję popłynę z marszu czyli bez treningu,może jakoś wytrzymam.

Kazik! Ja w ciebie wierzę i trzymam kciuki - pokaż "młodzieńcom" jak się pływa! ;)

#18 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1376 postów

Napisano 09 maj 2011 - 15:19

Ropuch, czas to nawet niezły wykręciłeś, około 6km/h, a na czym płynąłeś? Kazik, weź linkę holowniczą w razie czego to Cię doholujemy ;) A jak tam forma u Milimetra? Bo dwóch to nie pociągnę ;)

#19 Ropuch

Ropuch
  • Użytkownik
  • 1417 postów
  • LokalizacjaSadzawka w Wawie

Napisano 09 maj 2011 - 15:55

Plynąłem na Sekatexie Solo. A co do czasu, to gdybyś widział wodę, którą płynąłem, to bys mnie nie chwalił. Wisełka w końcu ździebko większa od Radwi czy Parsęty. Wody tyle, że idzie się schować od nurtu i robi się tak jakby po stojącej. W paru miejscach tylko na przemiałach trzeba uczciwie popracować. Jako, ze jestem Waszym fanem (chodzi o "Tych od Gauji"), to martwię sie o Ciebie, żeby nie było tak, że przetrenujesz sie przed maratonem i w trakcie zejdzie powietrze. Nie wiem czy Kazik nie robi słusznie oszczędzając się przed. Co prawda to oszczędzanie (jak pisze) jest wynikiem nawału pracy ale myślę, że wyjdzie Mu to na dobre. Będę Wam kibicował i trzymam kciuki!:(

#20 piotrek

piotrek
  • Użytkownik
  • 1376 postów

Napisano 09 maj 2011 - 17:01

Też myślałem o tym, że mógłbym się przetrenować, ale nie ma obaw. W moim przypadku prawie wszystko zależy od psychiki. No, ale też bardzo istotne jest przyzwyczajenie organizmu do długotrwałego wysiłku. Stopniując systematycznie treningi - wydłużając ich czas, myślę, że teraz mam zdecydowanie większe szanse dopłynąć do mety Gauja XXL, niż 2-3 miesiące temu. Moim największym problemem może być skręcony w styczniu bark, który do dzisiaj mi przeszkadza, ale i z tym nauczyłem się jakoś pływać. Niema co teraz za dużo gadać, za tydzień wszystko będzie już wiadomo.
  • Ropuch lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych