Skocz do zawartości


 

Zdjęcie
- - - - -

SKŁADAKIEM PRZEZ WISŁĘ 2015


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
14 odpowiedzi w tym temacie

#1 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 19 sierpień 2015 - 20:27

Po opłynięciu Pętli Toruńskiej w 2011 r. pozostał w nas duży niedosyt Wisły. Wystarczyło wtedy spędzić trzy dni na naszej największej rzece, żeby zauroczyć się jej niepowtarzalnym pięknem. Postanowiłyśmy więc przepłynąć ją w całości, standardowo od pierwszego kilometra żeglownego. Wykorzystując zalety kajaka składanego, załadowałyśmy się z nim 11 lipca w pociąg do Katowic, żeby po przesiadce dotrzeć wczesnym popołudniem do Oświęcimia. Stamtąd już tylko żabi skok nad rzeczkę Sołę. Zakupy spożywcze, rozłożenie kajaka, załadunek – zabrało nam to wszystko jakieś 2 godziny i można było już rozpocząć spływ.

 

Dzień 1 - Tego dnia nie dokonałyśmy wioślarskich cudów, pora była już dość późna. Prześluzowałyśmy się tylko przez Dwory i Smolice. Na trasie spotkałyśmy całe stada czaplich kuzynów – Ślepowronów. To bardzo interesujące ptaki, które tutaj występują w niesamowitych ilościach. Pierwszy biwak przy ujściu Skawy na małym skraweczku, gdzie ledwie zmieścił się namiot i kajak.

 

Dzień 2 - Płynęłyśmy stojącą wodą i do tego w upale. Nurt zaczyna się dopiero za ostatnią śluzą. Na Łączanach chciałyśmy zrobić przenoskę na starorzecze, żeby uniknąć płynięcia nudnym kanałem ale niestety nie udało nam się dogadać z pracownikiem elektrowni. Jedyne dogodne miejsce do przeniesienia kajaka znajdowało się na zamkniętym terenie, strzeżonym przez służbistę i owczarka niemieckiego. Trudno, trzeba było zawrócić pod prąd i dopłynąć do kanału Łączańskiego. Fajnie było podziwiać Tyniec i Kraków z poziomu kajaka. Potem już pozostało tylko szukanie miejsca na nocleg - pojawiła się wreszcie piękna polana nieopodal elektrowni Łęg. Po rozbiciu namiotu miałyśmy niespodziewaną wizytę sporego stadka owiec. Postały, pobeczały na nas a po chwili grzecznie poszły dalej.

 

Dzień 3 - Rankiem pojawił się sympatyczny właściciel terenu i pogawędził z nami chwilę. Głównie na temat pogody, która miała się zepsuć. I rzeczywiście większość tego dnia przyszło nam płynąć w deszczu. Pokonałyśmy ostatnią śluzę krakowską. Niestety trzeba było przenieść kajak bo za nią wody brak, pewnie dlatego nazywa się – Przewóz. Na 119 km na katarakcie miałyśmy małą namiastkę Dunajca. Nocleg na piaszczystej ostrodze na 136 km.

 

Dzień 4 – Deszcz na zmianę ze słońcem. Przy promie w Opatowcu uzupełniłyśmy prowiant. Na trasie minęłyśmy małżeństwo płynące pontonem z przyczepką (malutkim pontonikiem). Płynęli z Krakowa do Warszawy ale nie byli pewni czy zdążą w planowanym terminie. Nocleg na piaszczystej łasze.

 

Dzień 5 - Przyjemny słoneczny dzień. Przed elektrownią Połaniec stres! Zadzwoniłyśmy zapytać o próg piętrzący czy jest opuszczony i czy można płynąć. Okazało się, że nie można, że szlak jest niespławny, że przecież jest informacja w internecie i jak nie wyjdziemy w porę na kamienie to wciągnie nas nurt i spadniemy! Wyobraźnia podsuwała nam obrazy 3 metrowego progu, z którego spadamy. Okazało się, że to co najwyżej 30-40 cm prożek. Kajak przeszedł przez niego na holu bez wyładunku. Z ciekawszych ptaków widziałyśmy tego dnia ostrygojady i czarne bociany. Dobiłyśmy do nowej mariny w Sandomierzu na nocleg. Można było wziąć prysznic i pójść wieczorem na sandomierski rynek.

 

Dzień 6 – Kręty szlak wiślany, mnogość piaszczystych wysp. Nocleg na wyspie w towarzystwie sieweczek.

 

Dzień 7 – Malowniczy odcinek Wisły do Kazimierza. Na kredowych wzgórzach słynny wiatrak. Na brzegu przed miastem nudyści korzystali z ładnej pogody. Po przybiciu do przystani i rozbiciu namiotu poszłyśmy na obiad i zwiedzanie tego kultowego miasta.

 

Dzień 8 - Skwar! Konieczne było chłodzenie w rzece! Na koniec dnia przeszła nad nami wielka burza. Niemądrze rozbiłyśmy się na środku piaszczystej wyspy na otwartym terenie, a kiedy zaczęło dmuchać z trudem mogłyśmy utrzymać namiot, który stał się żaglem na wietrze. Bałyśmy się, że nas zdmuchnie! Na szczęście nie trwało to długo. Potem trzeba było tylko wysypać kilo piasku z namiotu.

 

Dzień 9 - Upalny dzień zakończony przejściem kilku burz. Znowu miałyśmy szczęście bo zaczęło się tuż po rozbiciu namiotu. Gdy się uciszyło przyszła następna o wiele silniejsza burza. Potem jeszcze dwie kolejne.

 

Dzień 10 - Silny wiatr ale dystans krótki, bo tylko do Warszawy. Wypłynął po nas Ropuch i eskortował do Warszawskiego Klubu Wodniaków. Skorzystałyśmy z jego przemiłej gościny i przenocowałyśmy w jego domku na terenie WKW. Spędziłyśmy też bardzo miły wieczór w centrum Warszawy w towarzystwie naszych znajomych.


  • Wit47 i Marcinc-1 lubią to

#2 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 19 sierpień 2015 - 20:37

Dzień 11 - Za Warszawą piękny odcinek - spokojnie i zielono. Przyjemnie się płynęło. Przy twierdzy Modlin wpłynęła do Wisły Narew. Spotkałyśmy też tratwę płynącą do Płocka ale kiepsko im szło. Ciągle osiadali na mieliznach.

 

Dzień 12 - Kolejny piękny odcinek Wisły. Na trasie Czerwińsk - klimatyczna miejscowość, w której czas się zatrzymał. Przed Płockiem dogoniłyśmy tratwiarzy, z którymi na bieżąco wymieniałyśmy się wiadomościami przez internet. Wypłynęli z Oświęcimia kilka dni przed nami. Jednak mając silniczek skutecznie nam uciekali. Wieczorem dopłynęłyśmy do Płocka, żeby przenocować na tamtejszej marinie, której nie polecamy.

 

Dzień 13 - W planie był Włocławek (zaledwie 40 km) ale niestety silny wiatr i wysokie fale wykończyły nas. Udało się jedynie dobić do Dobiegniewa po upłynięciu 28 km. Wiatr nie raczył odpuścić przez cały dzień. Fale sięgały ponad metra. Nasz składaczek skakał po nich dzielnie ale płynięcie w miejscu mijało się z celem. Tratwiarzom również nie udało się pokonać zalewu. Dowiedziałyśmy się, że fale połamały im tratwę i zakończyli spływ.

 

Dzień 14 - Dla odmiany po wczorajszym wietrze - flauta. Na tamę dotarł po nas jeszcze jeden kajak. Panowie 50+ płynący z Sochaczewa do Gdańska. Mieli mocno obładowany kajak, samymi „niezbędnymi” rzeczami, mieli nawet czajnik i laptop na wierzchu kajaka. Udało się nam sprawnie załatwić przewózkę. Zrobiłyśmy sobie potem dłuższy postój na nowej włocławskiej marinie. W stylowo i kajakarsko urządzonym wnętrzu umieszczonej tam restauracjo-kawiarni zjadłyśmy obiad i uzupełniłyśmy prowiant w pobliskim Lidlu. W Bobrownikach przed ruinami zamku widziałyśmy wrak statku z czasów wojny bolszewickiej - bardzo niski stan wody go odsłonił. Wiąże się z nim w ogóle fajna historia, którą opowiedział nam bosman z Włocławka. Nocleg na wyspie blisko Ciechocinka.

 

Dzień 15 - Dziś znowu przeszło nad nami kilka burz. W tym jedna tak silna, że trzeba było przeczekać w Solcu Kujawskim 2 godziny. Spędziłyśmy ten czas w towarzystwie kajakarzy od czajnika. A tak poza tym dzień był przyjemny i fajnie się płynęło. Nocowałyśmy za Bydgoszczą na ładnej, piaszczystej wysepce.


  • Wit47 i Marcinc-1 lubią to

#3 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 19 sierpień 2015 - 20:38

Dzień 16 - Wichura wygoniła nas wcześnie rano z namiotu. Cały dzień był wietrzny, zimny i deszczowy. Na wiślanych łachach sporo bielików i nawet jeden ostrygojad. Po południu przybiłyśmy do mariny w Grudziądzu i poszłyśmy zwiedzać miasto. Niesamowicie klimatyczna miejscowość z piękną, historyczną zabudową. Na koniec dnia wreszcie wyszło słońce.

 

Dzień 17 - Cały dzień pochmurny z wiatrem, a na sam koniec jeszcze deszcz, deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz! Pękła nam linka od steru i trzeba było naprawiać. W tym czasie trafiła się nam super niespodzianka! Podpłynął do nas Kowboj. Właśnie rozpoczął pętlę toruńską. Chwilę pogadaliśmy i musiał odpływać bo czas go gonił. Jaka ta Wisła jest jednak mała. Wieczorem w chwili wolnej od deszczu szybko rozbiłyśmy namiot. Tuż obok nas gromadziły się stada żurawi. Słychać było ich głośny klangor.

 

Dzień 18 - Po dniu pełnym burz i gradobiciu dotarłyśmy do śluzy Przegalina. Spotkałyśmy na niej kanadyjkarza samotnie płynącego od 4 tygodni z Goczałkowic do Gdańska. Na śluzie zakończyłyśmy nasz spływ. 6 km dalej Wisła przekopem wpadała już do morza. Wpłynęłyśmy na Martwą Wisłę i zostałyśmy na Wyspie Sobieszewskiej jeszcze jeden dzień by zrelaksować się na plaży.

 

Kolejnego dnia popłynęłyśmy do Gdańska na Jarmark Dominikański. Miotane wiatrem dotarłyśmy na Żabi Kruk, gdzie rozłożyłyśmy kajak na części, wpakowałyśmy w plecak i zostawiłyśmy na przechowanie. Po 2 dniach wróciłyśmy z nim pociągiem do Leszna.


  • Wit47, kowboj i Marcinc-1 lubią to

#4 Marcinc-1

Marcinc-1
  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 19 sierpień 2015 - 20:57

Jeszcze raz gratulacje, coz za przepiekne zdjecia :)


  • Patrycj_A i Agata_Be lubią to

#5 kowboj

kowboj
  • Użytkownik
  • 251 postów
  • LokalizacjaPolska Południowa

Napisano 19 sierpień 2015 - 21:23

Przyłączam sie do gratulacji, dziękując za miłe (króciutkie) spotkanie, no i super fotki (te ze mną też ;) )

 

Pozdrowienia i do... zobaczenia na kajakowym szlaku :P


  • Patrycj_A i Agata_Be lubią to

#6 kajakiskladane.pl

kajakiskladane.pl
  • Użytkownik
  • 55 postów
  • LokalizacjaWarszawa

Napisano 27 wrzesień 2015 - 21:43

Przepiękne zdjęcia... sarna, bocian czarny. I wspaniała przygoda. Wspaniale się to czyta i ogląda!  :)  Zachęcam wszystkich na wejście na ten podany link https://goo.gl/photo...9w2iJQV5Xd5G5f9 WARTO!


  • Agata_Be lubi to

kajakiskladane.jpg

 

pływasz gdzie chcesz kajakiskladane.pl


#7 Ania Makowiecka

Ania Makowiecka
  • Użytkownik
  • 13 postów

Napisano 27 wrzesień 2015 - 22:23

Fajny opis. Kiedy płynęłyście? Płynęłąm w ramach Vistuliady w lipcu z Sandomierza do Warszawy - a ponieważ niesyta byłąm, to z KiMami we wrześniu z Kazimierza do Wawy w dwa dni... Było co robić...


  • Agata_Be lubi to

#8 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 28 wrzesień 2015 - 10:11

Fajny opis. Kiedy płynęłyście? Płynęłąm w ramach Vistuliady w lipcu z Sandomierza do Warszawy - a ponieważ niesyta byłąm, to z KiMami we wrześniu z Kazimierza do Wawy w dwa dni... Było co robić...

 

Hej, w lipcu płynęłyśmy. A to nie ty przyjechałaś w odwiedziny do Ropucha i się nie poznałyśmy na żywo wtedy? Pozdro :)



#9 Wojtek N.

Wojtek N.
  • Użytkownik
  • 87 postów

Napisano 28 wrzesień 2015 - 13:55

Fajnie sobie pływacie;) Wisła w planach na rok przyszły...

Pozdrawiam. Wojtek.



#10 kajakiskladane.pl

kajakiskladane.pl
  • Użytkownik
  • 55 postów
  • LokalizacjaWarszawa

Napisano 21 październik 2015 - 21:28

Zdjęć brak :(


kajakiskladane.jpg

 

pływasz gdzie chcesz kajakiskladane.pl


#11 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 22 październik 2015 - 07:52

Zdjęć brak :(

Pewnie serwer, na którym wstawiłam.... chyba fotosik czy cos.. kurcze.. wiecie gdzie najlepiej wstawic? 



#12 Marek.

Marek.
  • Moderator
  • 748 postów
  • LokalizacjaGliwice

Napisano 22 październik 2015 - 07:57

...Ale za to Neris w stopce nie ma konkurencji ;).

Najprawdopodobniej autorka usunęła swoje zdjęcia z zewnętrznego hosta lub zmienił się ich URL.

Widać, ile jest sensu w robieniu albumu zdjęć w "layoucie" forum dyskusyjnego. Teraz trzeba długo kręcić kółkiem myszy przez białe pola, by dotrzeć do kolejnego wpisu.

Na logikę - takie ilustrowane opowieści najlepiej snuć w serwisach do tego przeznaczonych (blogi, serwisy zdjęciowe), a na fora wrzucać linki. Wtedy najwyżej link nie będzie działać, ale wątek na forum zachowa zwartość.

Poczekamy. Może autorka to uporządkuje? Bo ktoś powinien.


Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem.

Kto kumaty - tnie cytaty :-).


#13 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 22 październik 2015 - 08:48

Zdjęcia umieściłam na fotosiku i chyba on mi to teraz zablokował. Nie wiem o co chodzi bo się na tym nie znam. Czy ktoś mógłby mi polecić jakiś inny darmowy hosting zdjęć? 



#14 Marek.

Marek.
  • Moderator
  • 748 postów
  • LokalizacjaGliwice

Napisano 22 październik 2015 - 17:02

Nie zauważyłem Twojego wpisu powyżej. Pisaliśmy w tym samym czasie.

Fajny, prosty w obsłudze i z minimalistycznym "layoutem" jest serwis tufotki.pl wyszperany w sieci przez Oktola. O ile pamiętam, nie wymaga nawet rejestracji. Ja mogę polecić minus.com.


Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem.

Kto kumaty - tnie cytaty :-).


#15 Agata_Be

Agata_Be
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 16 luty 2017 - 09:12

Widać, ile jest sensu w robieniu albumu zdjęć w "layoucie" forum dyskusyjnego. Teraz trzeba długo kręcić kółkiem myszy przez białe pola, by dotrzeć do kolejnego wpisu.

Na logikę - takie ilustrowane opowieści najlepiej snuć w serwisach do tego przeznaczonych (blogi, serwisy zdjęciowe), a na fora wrzucać linki. Wtedy najwyżej link nie będzie działać, ale wątek na forum zachowa zwartość.

Poczekamy. Może autorka to uporządkuje? Bo ktoś powinien.

 

Wg życzenia zrobiłam z tym porządek i usunęłam wszystkie zdjęcia :) Joł!  






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych