Witamy, Gościu

200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011

200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3921

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Na początku były nerwy, czy aby kajak dotrze na czas. Miał być już we wtorek18 kwietnia, a finalnie pojawił się dopiero w ostatnim dniu przed wyprawą. Okazało się, że firma spedycyjna źle oszacowała długość przesyłki. Pewnie rzadko zdarza się im przewozić ponad 5-cio metrowe paczki.
Na zdjęciu kot zapoznaje się z nową zabawką



Wystartowałem 24 kwietnia w miejscowości Kępa Gostecka (333km Wisły).

Dostarczony na miejsce. Teraz trzeba to wszystko jakoś zmieścić?


I w drogę!


Wystartowałem około godziny 15:00 i pierwszego dnia, w rzęsistym zresztą deszczu, przepłynąłem prawie 20km. Przy prawym brzegu przywitał mnie koziołek. Był wyraźnie niezadowolony z mojej obecności i długo mnie obszczekiwał.


Ale nie ma zmiłuj, gdzieś trzeba się rozbić. (zdjęcie zrobione już rano drugiego dnia wyprawy).


Poranne słońce powoli suszyło moje rzeczy po wczorajszej ulewie.


Znajdowałem się na 352 km Wisły.


Udało mi się złowić sporego leszcza (ok. 30 cm)? niech sobie dalej rośnie?


I przyszedł najwyższy czas, żeby wyruszyć dalej?



Dzień Drugi.
I płynę? po drodze przepiękne krajobrazy. Pogoda też iście letnia.




W oddali widać już drewniany wiatrak, czyli do Kazimierza Dolnego już niedaleko.



Na lewym brzegu paralotniarz próbuje wystartować. Przez pierwsze 30 sekund nawet całkiem nieźle mu to szło, ale potem? no cóż, lądowanie w tych krzakach musiało boleć?




I jestem już w Kazimierzu.



Na wodzie generalnie pusto, jak do tej pory spotkałem tylko jedną łódź wędkarzy i jeden prom, za to nad wodą aż się ?gotowało? od wędkarzy



I nudy? jakieś ptactwo



Ostrogi?


?dziury w wodzie:)


I wreszcie Puławy


A w mieście, typowy Polski widoczek. Pięknie od ulicy, od strony rzeki pierdolnik.



? i znowu ptactwo


Mijam Dęblin?


Najwyższy czas na nocleg. To już 50 kilometrów. Jak na jeden dzień, to aż nadto?


W towarzystwie nic nie robiącego sobie z mojej obecności Bobra, chowam kajak w krzaki i szykuję obozowisko.




Cdn?
Ostatnio zmieniany: 1 rok temu przez Turabat.

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3923

  • Ropuch
  • Offline
  • Udomowiony użytkownik
  • Posty: 131
Fajne zdjątka robisz. Z przyjemnością obejrzę następne. Sprzęciorek przypuszczam nowy. Gratuluję zakupu i pozdrawiam.
Ropuch

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3935

Witam,fajne fotki ale jeszcze fajniejsza wyprawa.Mam miłe wspomnienia z tej trasy (Rzeszów - Góra Kalwaria).Czekam na dalszy ciąg fotek.Pozdrawiam.

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3940

  • ducze
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 350
Wycieczka fajna ale ilość sprzętu na te kilka dni porażająca Coś Ty tam w tych worach taszczył, że ledwo się do dwójki zapakowałeś?
syberia2011.tnb.pl/ - Syberia kajakiem 2011

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3943

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Cześć

Co do dużej liczby bambetli, to mam zawsze taką strategie, że na rzeki na których nie mam przenosek, nigdy się nie ograniczam z zabawkami?.
Z niestandardowego ekwipunku, zabrałem na spływ:
- wykrywacz metalu, aby się wieczorem pobawić w poszukiwacza skarby ? to niestety dość objętościowa zabawka,
- dwie pałatki wojskowe, których używam jako dodatkową osłonę od wiatru przy ognisku. Dodatkowo zdecydowanie podnoszą one komfort cieplny, ponieważ działają jak ekran odbijający ciepło od ogniska, co sprawia że ciepło jest również w plecy.
- krzesełko ? teoretycznie zbędny ekwipunek, ale z drugiej strony nie ma nic fajniejszego jak wygodnie sobie zasiąść przy ognisku z piwkiem w ręku.
- wędka i akcesoria wędkarskie,
- zabrałem również czajnik Kelly Kettle- taki patent do szybkiego gotowania wody - meski-swiat.menstream.pl/bron/survival-s...---0-5-l,74615.html. Całkiem fajna sprawa, nie zużywa się gazu, tylko pali wszystkim co jest pod ręką.

A ponad to, to już standard, czyli namiot jedynka, karimata, śpiwór, docieplający worek na śpiwór, ubrania, butla, menażka, coś do czytania na wieczór i jedzenie ? szczególnie dużo miejsca zajmuje woda i piwo. Szczególnie, że założyłem, że muszę mieć wystarczającą ilość jedzenia na 6 dni spływu. I to było słuszne założenie, bo trudno było o sklep po drodze, w szczególności że jestem sam i trochę strach zostawić kajak ze sprzętem i iść do sklepu na zakupy.
Całkowicie zbędnym ekwipunkiem okazały się być:
- wodery, które przydają się przy wędkowaniu na mniejszych rzekach przy podmokłym terenie, a tu nie było takiej potrzeby.
- ciepłe ciuchy ? ale kto by przewidział, że będzie tak piękna pogoda,

Pozdrawiam
Turabat

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3946

  • ciacho
  • Offline
  • Udomowiony użytkownik
  • Posty: 119
a znalazłeś coś tym wykrywaczem?

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3948

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Dzień trzeci.
Pobudka o 6:31? czyli jak zwykle:). Troche połowiłem, ale bez rezultatów, zwijam obozowisko i przed 9:00 jestem już na wodzie.


Zaczął wiać silny wiatr?


? który nasilił się koło południa I podnosząc piasek z piaszczystych plaż, dość skutecznie utrudniał obserwację przepięknych krajobrazów.


Po południu zrobiło sie już spokojniej?.


? no prawie spokojniej?


? ale przynajmniej pojawiło sie z za ?piaskowej zasłony?, ukryte do tej pory piękno?

? piękno elektrowni w Kozienicach. A to oznacza, że jestem na 425km, czyli ponad 20km już za mną.

Najwyższy czas na małą przerwę.


Nie wiem co to za zwierzak szedł w moim kierunku, ale najwyraźniej na mój widok musiał zmienić zdanie.


Płynę dalej, po drodze trochę więcej wysp I czasami robi sie bardziej przytulniej (tzn. brzegi trochę bliżej .


Kilometry lecą?, choć nie do końca wiem jak duzo?


Najwyższy czas na obozowisko, jest już ok 19:00, jestem na 445km Wisły, nocuję na dużej wyspie.

Cdn.
Ostatnio zmieniany: 1 rok temu przez Turabat.

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3949

  • Ropuch
  • Offline
  • Udomowiony użytkownik
  • Posty: 131
Z Twoich zdjęć i ich opisow bije taki fajny spokój. Trochę sie zaraziłem od Kazika i Milimetra i nakręcam spore przebiegi pływajac. Ale pozazdrosciłem Ci i jutro biorę namiot, wędki, żarcie i raniutko wypływam na jakies wyspy. Wrócę w niedzielę wieczorem. Masz w tym swój udział! Pozdrówki!
Ropuch

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3981

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Dzień Czwarty.

Pobudka, jest już 6:31!.

Robię obchód wyspy. Ktoś był tu już wcześniej. I pozostawił po sobie wyraźne ślady.



Ups! To nie o te ślady chodziło, tym bardziej, że tu niewątpliwie doszło do kłótni w rodzinie.


Na wyspie był ktoś większy i pozostawił po sobie zdecydowanie trwalsze ślady.


Qrde. Znowu nie to zdjęcie. Tym razem chyba wreszcie właściwe. Ciekawe kto, jak długo i w jakim celu w ten sposób nocował na tej wyspie?


A to już moje obozowisko.


Płynę.


Mewa Śmieszka? chyba..


Kaczka obserwuje jak sarna przechodzi przez wodę na drugi brzeg wpadającego do Wisły strumienia?


Następne 20 kilometrów to zmieniający się brzeg, widoki, woda ? kontemplacja, cisza, spokój i ? i nagle mosty. Góra Kalwaria. Jestem na 476km.


I po spokoju. Dwa helikoptery zaczynają latać nad Wisłą w tę i z powrotem. Jakieś szkolenie, czy ki diabeł?.


W oddali widać już kominy elektrociepłowni Siekierki. Jestem na 491km Wisły i najwyższy czas na nocleg. Tym razem nocuję na olbrzymiej piaszczystej łasze. Mam już powoli dość tego piasku. Jest wszędzie. Jest w namiocie, w aparacie fotograficznym, w zupie chińskiej i w porannej kawie.

W promieniach krwawo zachodzącego słońca?


?szykuję obozowisko.


Pierwszy wieczór bez ogniska. Mam taki widok, że nie jest ono potrzebne.


Cdn?

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3982

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Dzień piąty ? piątek 29.05

Poranna kawa i do roboty ? zwijam obozowisko.


I płynę.


Pogłębiarka na wysokości plaży naturystów w Międzyzdrojach


Zbliżam się do Warszawy.


Kilka ujęć Warszawy z wody:




Piękna pogoda, więc sporo ludzi wyległo nad Wisłę. Znalazł się nawet ktoś na tyle odważny, żeby się w Wiśle wykąpać!


Dziewczyny opalają się toples. Mam więcej zdjęć, ale niestety wyszły nieostre.


Ostatnie spojrzenie na Warszawę.


Most śląsko-dąbrowski. Jak pomyślę, że normalnie to bym tkwił w podobnym korku?


Ostatni most w budowie?


? i jestem z powrotem na dzikiej Wiśle




Jestem na około 540km Wisły. Najwyższy czas poszukać pięknego miejsca na biwak.

Cdn.
Dzień szósty ? ostatni.

Zdjęcie ostatniego obozowiska. Trochę już jestem zmęczony tym składaniem i rozkładaniem wszystkich tych zabawek.


Płynę dalej. Plan na dzisiaj to przepłynąć ok. 15 km do Zakroczymia, na umówione miejsce końca spływu.
W oddali przelatuje klucz kormoranów.


Mijam most do Nowego Dworu i dopływam do Modlina.




Kolejny most drogowy za Modlinem ? trasa Gdańska ? i przepływam przy znaku 555 kilometr Wisły. To oznacza że pokonałem już 200 km Wisłą.


Dwa kilometry dalej wpływam w starorzecze Wisły i tu kończę spływ. Jest godzina 12:00.


Jestem zmęczony, ale i zadowolony z udanej wyprawy. Teraz szybko do domku?, jeszcze w tym momencie nie zdawałem sobie sprawy, że już jutro będę na 3-dniowym spływie rzeką Rabką.

Podsumowując od poniedziałku do soboty przepłynąłem łącznie 202 km. Podczas całego spływu spotkałem dwie łodzie wędkarskie, trzy promy, trzy pracujące pogłębiarki i jedną motorówkę policyjną, która podpłynęła do mnie natychmiast jak wpłynąłem do Warszawy.
Jak na największą rzekę w Polsce, to zadziwiająco mało się nad nią dzieje. A szkoda. Bo jest to przepiękna rzeka.

Trafiłem na wyjątkowo piękną pogodę.

Dziękuję za uwagę i za miłe komentarze.

Pozdrawiam.

PS. To żółte cudo, wcale nie jest żółte, a w kolorze mango. Jest to kajak marki Prijon typ Posejdon.
PS II. Dziękuję Panu Piotrowi właścicielowi sklepu NURT, za pomoc w dobraniu kajaka i pozostałego sprzętu oraz w szczególności za wypożyczenie steru, który okazał się bardzo pomocny na tak szerokiej rzece.
Ostatnio zmieniany: 1 rok temu przez Turabat.

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3983

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Ta plaża naturystów to w Miedzeszynie, a nie jak napisałem Międzyzdrojach

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3987

  • fotofx
  • Offline
  • Stały Bywalec
  • Posty: 225
Turabat dziękuję Ci za interesującą relacje i ciekawe fotki oraz to że przedstawiałeś swoją wyprawę na bieżąco co dodatkowo wzbogaciło odbiór przez ostatnie kilka dni.
madrivercanoe

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #3998

  • Milimetr
  • Offline
  • Udomowiony użytkownik
  • Posty: 159
Piękny spływ, fajna relacja.
Jednak będę obstawał przy swoim, że kajakowanie w pojedynkę to nie jest najbezpieczniejszy sposób spędzania czasu Zawsze biorę pod uwagę, że jak się coś stanie człowiekowi to nawet potem nie wiadomo gdzie go szukać
Ale pogody - pogratulować, w ostatnich czasach wcale nie tak łatwo, żeby przez cały tydzień było tak ładnie...

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #4012

  • Turabat
  • Offline
  • Nowy na forum
  • Posty: 11
Milimetr - w pełni sie zgadzam.
Pływam samotnie bardziej z konieczności, niźli z potrzeby, ale liczę że poprzez to forum uda mi sie dołączyć do grupy zapalonych kajakarzy .
Choć z drugiej strony muszę przyznać, że samotny spływ pozwala sie super wyciszyć.... a po drugie zmusza do zdecydowanie większej odpowiedzialności. Nie ma miejsca na "kozaczenie", bo jak mi coś nie wyjdzie, to ... nie będzie miał się z tego kto śmiać.

Odp: 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011 1 rok temu #4018

  • Milimetr
  • Offline
  • Udomowiony użytkownik
  • Posty: 159
To miło słyszeć takie słowa
Jeśli szukasz towarzystwa na wyprawy kajakowe - zakotwicz się na www.fundacjakim.pl
Zazwyczaj albo ktoś coś planuje, albo właśnie płynie
Ja tu znalazłem odpowiednie towarzystwo dla siebie, więc sądzę że każdy kajakarz też.
Ostatnio zmieniany: 1 rok temu przez Milimetr. Powód: błędnie podany URL
  • Strona:
  • 1
  • 2
Wygenerowano w 0.61 sekundy
2011 200 km po Wiśle - relacja z samotnego spływu 2011. forum.kajak.org.pl - Zapraszamy do współpracy
Powered by Joomla 1.7 Templates